W 1939 roku w Polsce istniało, w ówczesnych granicach, około 16000 dworów, w tym około 4000 na Kresach. W 2006 roku w obecnych granicach Polski jest ich około 2800 – pisze Maciej Rydel w Raporcie o polskich dworach (Spotkania z zabytkami nr 3, 2007) – Z tej liczby ponad 2000 znajduje się w stanie ruiny, radykalnej przebudowy lub totalnego ogołocenia (wycięcie parku, pozbawienie całej struktury gospodarczej). Z dużą dozą dobrej woli można uznać, że 160 dworów istniejących w Polsce zachowało walory architektoniczno-historyczne, nawiązujące do stanu oryginalnego, czyli około 1% stanu z 1939 r. Nie ma ani jednego całego założenia dworskiego z funkcjonującą infrastrukturą, które przetrwałoby drugą wojnę światową i czasy PRL-u. Pozostałych około 700 dworów dałoby się jeszcze uratować, gdyż choćby parki zachowały swą podstawową substancję.
Sytuacja w Małopolsce jest stanowi odbicie ogólnej sytuacji dworów w kraju. I znów możemy zgodzić się z Maciejem Rydlem, że istniejące współcześnie dwory można podzielić na kilka grup:
- dwory, które po 1945 roku ostały się w rękach przedwojennych właścicieli - były to głównie tzw. „resztówki”, których właściciele utrzymywali się z innych niż uprawa ziemi zawodów. Należą do nich między innymi dwory rodziny Novaków w Glanowie i Tarnawie, Lipowskich w Hucisku (po śmierci w 2004 roku Stefana Lipowskiego opuszczony), Stojków w Komornikach, Banachów w Mierzeniu, Sławików w Kątach, Habichtów w Gdowie).
- dwory, które po 1989 roku powróciły do potomków dawnych właścicieli - tak stało się w Laskowej, gdzie powrót państwa Michałowskich równał się uratowaniu najstarszego i jednego z najpiękniejszych polskich dworów drewnianych od całkowitego zniszczenia. Do potomków przedwojennych właścicieli powrócił m.in „nowy” dwór w Goszycach, dwory w Bilczycach, w Przyszowej, Raciechowicach (wystawiony na sprzedaż), pałace w Kościelnikach, Osieku, czy Rabie Wyżnej. Dwór w Rybnej powrócił do rodziny Rostworowskich już w latach 70. Nie o wszystkich wiemy, gdyż niektóre z odzyskanych dworów zostały niemal natychmiast sprzedane, inne powoli starają się odzyskać dawną świetność.
- dwory przerobione na muzea lub przeniesione do skansenów. Przeniesiony do skansenu w Nowym Sączu został dwór z Rdzawy, a dwór z Drogini znalazł miejsce w skansenie w Wygiełzowie. Funkcje muzealne przejęły dworki w Dołędze, Stryszowie, Łopusznej, Koryznówka w Nowym Wiśniczu, czy dwór Zegadłowiczów w Gorzeniu Górnym
- dwory kupione i odremontowane na prywatne mieszkania przez nowych właścicieli. Ta lista jest bardzo długa. Przemierzając drogi Małopolski, na każdym kroku spotykamy tablice „Teren prywatny. Wstęp wzbroniony”. Często towarzyszy im także wysoki, szczelny mur i obiektywy kamer. A gdzie staropolska gościnność? Zniknęły w ten sposób dworki w Brzeźnicy, Ściejowicach, Majkowicach, Nieprześni, Niegoszowicach, Piekarach, Kleczy Dolnej i Górnej, Więckowicach, Zbydniowie, Karniowicach i wiele innych. Ale zdarzają też progi szeroko otwarte i uśmiech na powitanie... Ostatnio nowych właścicieli pozyskały m.in. dwory w Książniczkach, Krzywaczce, Zaborowie, Łąkcie Górnej. Czy jeszcze kiedyś je zobaczymy?
- dwory przemienione na pensjonaty, hotele i ośrodki konferencyjno szkoleniowe. Taki los spotyka z reguły większe obiekty – dwór w Tomaszowicach, Zakrzowie, pałacyk w Paszkówce, w Janowicach, ale także dworki w Woli Zręczyckiej czy Zarzycach Wielkich. Ostatnio dołączyły do nich, odtworzone niemal od podstaw, dwór w Minodze i zrujnowany od lat pałac w Śmiłowicach
 |
 |
- dwory w rękach samorządowych, gdzie umieszczone są szkoły, przedszkola, domy dziecka, ośrodki zdrowia i domy pomocy społecznej, mieszkania gminne. Ta lista powoli maleje – instytucje użyteczności publicznej typu szkoła, ośrodek zdrowia powoli zostają wyprowadzane z ciasnych, niewygodnych dworów. Opuszczone budynki z reguły są wystawiane na sprzedaż. Często przebudowane, dostosowane do nowych funkcji, pozbawione swoistej atmosfery dawnej szlacheckiej siedziby – nie znajdują nabywców. Stosunkowo najbardziej stabilne są domy pomocy społecznej – funkcje te przejęły przed wieloma laty dwory w Płazie, Więckowicach, Łyszkowicach, Zbyszycach, Izdebniku, Stróżach koło Zakliczyna....
- dworu puste i niezagospodarowane. I tu lista jest długa. Czasami nie są one tak całkiem puste – w niektórych budynkach, od lat zaniedbanych, mieszkają jeszcze dawni pracownicy przeszłych do historii PGR-ów, często w częściowo zrujnowanym budynku znajdują schronienie bezdomni... Część z nich wystawiana jest na sprzedaż będąc już w stanie niemal całkowitej ruiny. Rozebrano się dworek w Sieciechowicach, zniknęły Dalewice Dunikowskich, nie będzie już chyba ratunku dla dworu Jasińskich w Bieńkowicach, Hallerów w Facimiechu, dworku w Frydrychowicach. Czy zdąży się uratować dworek Woźniakowskich w Biórkowie Wielkim? Roupertów w Raciechowicach? A co z dworkiem w Okocimiu Górnym?
Zniknął już świat dworów. Jego rola, jaką odgrywał jeszcze kilkadziesiąt lat temu, odeszła do przeszłości. Fakt sprzedaży rodowych siedzib, odzyskanych obecnie przez potomków przedwojennych właścicieli, nie nastraja wiarą, że choćby cząstkę tamtego świata uda się ocalić. Pozostały jeszcze budynki. Może uda się zachować jakiś niewielki fragment pejzażu dawnej polskiej wsi? |