Po drodze mijamy szereg nowych domów, nowoczesne centra handlowe, krzykliwie kolorowe reklamy. Przyciągający niegdyś wzrok, masywny mur otaczający pałac w Inwałdzie – niedostępny od momentu zakupu przez prywatnego właściciela – przygasł nieco za zasłoną z krzewów i dzikiego wina. Dalej – opuszczony pałac Bobrowskich w centrum Andrychowa, opuszczone już przez pensjonariuszy Bulowice. Pałac w Osieku, zwany „orientalną perłą architektoniczną”, odzyskany po niemal dwudziestu latach starań przez rodzinę Rudzińskich, przeznaczony został do sprzedaży. Troskliwie zabezpieczony przed dalszą degradacją, czeka na nowego właściciela, będącego w stanie przywrócić mu przedwojenny blask. Dalej – opuszczony przez pacjentów pałac w Rajsku, ziejący szczelinami pustych okien pałac w Bobrku, wymarły pałac w Grojcu. Po drodze do Polanki Wielkiej mijamy Łazy, a w nich ruiny „Plessnerówki”. Niewielki dworek nie znalazł nabywcy i los jego został przesądzony. Zniknęły szczątki drewnianej stodoły, chaszcze osłoniły strzępy murów. Szkoda. Pałac w Polance Wielkiej również wymarły, ale jeszcze istnieje. Ruiny pałacu w Głębowicach dziwnie zmalały wśród drzew i krzaków broniących do nich dostępu. Kilka kilometrów dalej - nietknięty od lat dwór w Graboszycach, opuszczony, zamknięty na głucho pałac w Zatorze. Pomiędzy nimi niewielki dwór w Rudzach – odremontowany, trochę sfatygowaną dekoracja ze sztucznych kwiatów zaprasza potencjalnych nowożeńców. Nie udało mi się już dotrzeć do dworu w Nidku, zobaczyć czy istnieje jeszcze zrujnowany dworek w Frydrychowicach...
Na położonym pomiędzy Oświęcimiem a Wadowicami terenie, odpowiadającym na mapie kręgowi o promieniu ok. 20 kilometrów, kilkanaście dworów i pałaców walczy o przetrwanie. Czy wygrają wyścig z czasem, który – wbrew pozorom – biegnie dla nich takim samym rytmem. A może znacznie szybszym?... |