Izdebnik należał wówczas (koniec XIX wieku) do arcyksięcia Rainera Habsburga, a założycielem firmy był administrator majątku, Ludwik Seeling. Po II wojnie światowej, kiedy zabudowania dworskie przejęło Państwowe Gospodarstwo Rolne, zniknęły na dobre jarzębiaki arcyksiążęce. Podobno, jak mówią najstarsi mieszkańcy wsi naszej okolicy, ostatni mistrzowie habsburskiej wytwórni wódek zdrowotnych zabrali bezpotomnie do grobu receptury tych trunków.
Obecnie w dworze mieści się ośrodek pomocy społecznej.
Kilka kilometrów dalej – miejscowość Brody. Tu, w niewielkim parku o zatartej dziś kompozycji stoi późnoklasycystyczny dwór, dawna siedziba Brandysów. W okresie powojennym – odebrany Związkowi Nauczycielstwa Polskiego, który w latach dwudziestych zakupił majątek w Brodach od ostatniego właściciela stał się siedzibą Spółdzielni Owocowo -Warzywniczej, później przekształconej w Państwowe Przedsiębiorstwo Przetwórstwa Owocowo-Warzywniczego (od grudnia 1999 - Spółka "Brodvin"). Dwór w Brodach stał się tematem prasowym w 2004 roku. Nowe kierownictwo Brodvinu postanowiło utworzyć na terenie zespołu dworskiego wyższą szkołę agroturystyczno - hotelarską, nieco starszy od dworu XVIII-wieczny spichlerz, popularnie nazywany Delegaturą, miał stać się siedzibą średniej szkoły winiarsko - gastronomicznej, kształcącej młodzież m.in. dla potrzeb Brodvinu. Mieszcząca się w tym budynku świetlica miała zostać zaadaptowana na kuchnię i restaurację, a w piwnicach planowano utworzenie pierwszego w Polsce muzeum wina. W pobliżu miał stanąć nowy hotel na sto pięćdziesiąt miejsc, w którym studenci i uczniowie mieliby zagwarantowane praktyki. Minęło kilka lat. Dwór w Brodach straszy łatami odpadającego brudnozielonego tynku. Rozpadająca się loggia ogrodowa, skruszałe schody...
Z Brodów już tylko dwa kroki do Zebrzydowic, a tam – perełka architektoniczna – dwór obronny Zebrzydowskich z XVI wieku, niemal czterysta lat temu przekształcony w szpital przekazany konwentowi bonifratrów. Jeszcze kilka lat temu ogrodzony wysokim murem, niedostępny – ulokowano tu po wojnie oddział psychiatryczny Kobierzynie. Dzisiaj mieści się tu dom opieki społecznej Caritasu. Majestatyczna i wyniosła, ale posadowiona mocna na ziemi budowla, w której przyciągają urodą renesansowe, kamienne obramienia niewielkich okienek, w przyziemiu dawne otwory strzelnicze przypominają o obronnych funkcjach założenia. Cisza wokół, ktoś grabi świeżo spadłe kolorowe liście, oślepiający nieco blask jesiennego słońca odbijającego się od bieli fasad. Kawał pięknej historii i jakiś kojący spokój...
Krętymi, bocznymi drogami docieramy do Kopytówki, która stała się znana w XVII wieku z niezwykłego wydarzenia. Otóż w 1641 roku, w święto Znalezienia Krzyża Św., znajdujący się we dworze Stanisława z Brzezia Paszkowskiego obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem uronił w jednej chwili kilka krwawych łez. Obraz ten, staraniem Ojców Bernardynów z Kalwarii Zebrzydowskiej, umieszczony został w tamtejszym klasztorze, gdzie pozostaje do dnia dzisiejszego. Tamtego dworu już nie ma. Obecnie istniejący, dawna siedziba Duninów wybudowana w latach 60. XIX wieku, urzeka malowniczą, eklektyczną architekturą, której głównym akcentem są wyniosłe wieżyczki i zróżnicowane pokrycia dachowe. Dawno nie remontowany, ale z nienaruszonymi niemal dekoracyjnymi szczegółami fasady, fantazyjnymi obramieniami okien. Z dworu dochodzą zapachy obiadów – wszak w dworze, administrowanym do dziś przez Spółdzielnię Rolniczą, mieszka kilka rodzin.
Po drodze do Jurczyc mijamy Ochodzę. W klasycystycznym dworze Romerów dobiegają końca prace remontowe. Dwór ma nowego właściciela. Po teatrze STU, który kilka lat temu miał tu swoje centrum wypoczynkowo-warsztatowe, pozostała w budynku spichlerza niewielka sala teatralna...
W Jurczycach starannie odnowiony dworek Hallerów – również ważny w historii punkt na polskiej mapie. Przecież to właśnie tutaj urodził się gen. Józef Haller. Chociaż najstarsi mieszkańcy Jurczyc być może bardziej pamiętają jego siostrę, Anne, ostatnią dziedziczkę „Hallerówki”, która jeszcze niedługo przed śmiercią w 1969 roku, mieszkając w Domu Opieki w Krakowie, często przyjeżdżała do rodzinnego gniazda. Zaniedbany i opuszczony XVII wieczny dworek kupił w 1997 roku w stanie daleko posuniętej ruiny właściciel firmy KEM w Skawinie. Dziś, pięknie odremontowany, urzeka bielą ścian i drewna. Wewnątrz trwają ostatnie prace wykończeniowe...
|